Wspieramy pszczelarstwo

Pszczelarstwo to coś więcej niż hobby

Koło Pszczelarzy we Wrześni jest jednym z najlepszych i najbardziej cenionych kół Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Poznaniu.
Pierwsze wzmianki o jego istnieniu pochodzą z 1835 roku. Obecnie zrzesza 49 członków. Utrzymują oni ok. 1300 matek pszczelich. W tym roku Koło zostało uhonorowane medalem im. ks. dr Jana Dzierżona, najwyższą nagrodą dla wyróżniających się kół pszczelarskich w Polsce. Od 1974 roku prezesem Koła jest Bogusław Fijałkowski, wyróżniony wieloma odznaczeniami pszczelarskimi, m.in. statuetką ks. dra Jana Dzierżona. Jego zastępca, Bogusław Grobelny, otrzymał medal im. ks. Dzierżona. Podczas spotkania, któremu towarzyszyła herbata z miodem, pszczelarze opowiadali o swojej pasji.

Od jak dawna pracują Panowie z pszczołami?
Bogusław Grobelny: Od 1964 roku. Minęło już 45 lat!
Bogusław Fijałkowski: Obcuję z pszczołami od zawsze. Tam, gdzie się wychowałem, były ule. Gdy wybudowałem dom we Wrześni, w latach siedemdziesiątych, moja mama od razu kupiła mi pierwszy ul. Po kilku latach miałem 25 rodzin. Obecnie mam 9.

 

Pszczoły mają opinie pracowitych. Jak wygląda ich życie?
Bogusław Grobelny: Każda pszczela rodzina mieszka w osobnym ulu. Ma swoją matkę, robotnice i trutnie. Matka znosi jajka, z których wykluwają się wszystkie pszczoły należące do rodziny. Gdy nadchodzi wiosna, zdarza się, że rodzi się młoda matka, wtedy ta starsza wychodzi z rojem i szuka nowego gniazda. U ludzi to młodzi wychodzą z domu i szukają swojego miejsca w świecie, u pszczół jest na odwrót. Zawsze wiemy, kiedy to się stanie, w ulach słychać wtedy śpiew matek. Po wyjściu odbywa się rój godowy. Z jajeczek (wiosną matka składa ich do 2 tys. na dobę) rodzą się larwy, które zamykają się w kokonie. Wychodzą z nich maleńkie pszczółki, karmione są mleczkiem pszczelim, wysokokalorycznym pokarmem. Młoda pszczoła spędza czas na pracach porządkowych, po jakimś czasie dopiero wyfruwa na zewnątrz. I staje się robotnicą. Przeżywa w lecie około trzech tygodni. Pszczoła żyje bardzo intensywnie, nadchodzi moment, gdy owad nie może już fruwać i wtedy umiera.. Życie pszczół jest fascynujące! Najlepiej, gdyby pani pojechała do pasieki i sama mu się przyjrzała.

Jak wygląda powszedni dzień pszczelarza?
Bogusław Fijałkowski: Opiekuję się pasieką. Wiosną i latem wywożę swoje pszczoły do Radomic, ze względu na bliskość pól rzepaku. Żeby uzyskać różnorodne gatunki miodu trzeba wędrować, jak to my pszczelarze mówimy, za pożytkiem. Zaopatruję też każdą rodzinę w odpowiednie leki. Pasieka nie leczona może przetrwać najwyżej 3 lata. Dużym zagrożeniem są ciężkie choroby, jak warroza. Niestety ten rok jest bardzo niekorzystny dla pszczół, wręcz klęskowy. Najpierw susza, potem deszcz i chłodne noce spowodowały, że rośliny wytwarzały mało nektaru i tym samym miodu było tyle, co na lekarstwo. Wiele pszczół zginęło z powodu gwałtownych, zimnych deszczy. W zeszłym roku podbieraliśmy miód cztery razy, w tym roku tylko raz. To znaczy, że nie zwrócą się nam koszty produkcji. Za to ubiegły rok był rewelacyjny. Obrodziły rzepak, akacja, lipa. Było dużo mszyc, a co za tym idzie spadzi. Jedna rodzina dała mi rekordową ilość – 70 kg! Zazwyczaj otrzymuje się 15-20 kg. Jako członkowie Koła staramy się, aby wzrastała produkcja miodu. Dlatego od lat sprowadzamy dużo matek (60 w ubiegłym roku). Podróżujemy po Polsce, oprócz wycieczek krajoznawczych organizujemy wyjazdy szkoleniowe, odwiedziliśmy Stację Hodowli i Unasienniania Matek w Okocimiu-Brzesku, Oddział Pszczelnictwa Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Puławach. Co roku otrzymujemy dofinansowanie z gmin i starostwa, dzięki czemu zakupujemy węzę – materiał potrzebny do budowy plastrów. Na wiosnę organizujemy piknik, podczas którego wymieniamy się doświadczeniami, spotykamy się także z pszczelarzami z innych kół. Cieszymy się, że ludzie cały rok czekają na to spotkanie.

 

Z jakimi problemami borykają się polscy pszczelarze?
Bogusław Grobelny: Jest ich bardzo dużo! Z roku na rok maleje liczba członków Koła – wszyscy jesteśmy już starszymi ludźmi, zaledwie jeden pszczelarz wśród nas ma poniżej pięćdziesięciu lat. Brakuje następców. Miód jest stosunkowo tani, a praca trudna i bolesna. Plagą są ciężkie choroby dziesiątkujące pszczoły. Leki kosztują. Niestety wycofano z rynku dobre i tanie polskie środki, zastąpiono je zachodnimi, znacznie droższymi, mniej skutecznymi i o gorszej wydajności. Ciągle wzrastają ceny cukru. Na Zachodzie, w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, nawet na Węgrzech, państwo wspomaga pszczelarzy, sprzedając im cukier po cenie hurtowej, tymczasem my nie możemy liczyć na taką pomoc. Produkcja miodu staje się nieopłacalna. Osobnym problemem są wytrucia pszczół środkami ochrony roślin stosowanymi w rolnictwie. W Niemczech, gdy doszło w zeszłym roku do wytruć, już jesienią wypłacono hodowcom odszkodowania. W Polsce można założyć sprawę w sądzie, ale na werdykt czeka się 5 lat, do tego czasu pasieka przestaje istnieć.

 

Rozmawiała
Ewa Konarzewska-Michalak

Biuletyn Informacji Publicznej

jak załatwić sprawę w urzędzie

Przegląd Powiatowy - Biuletyn Informacyjny Powiatu Wrzesińskiego

Powiat Wrzesiński - zobacz naszą prezentację

Nieruchomości i grunty na sprzedaż

Mapa powiatu

Ostrzeżenia, Komunikaty, Informacje

Dziennik budowy szpitala

Powiatowy Rzecznik Konsumentów

Oferty pracy on-line

Aby obejrzeć mapę powiatu, prosimy o zainstalowanie programu Adobe Flash Player. Pobierz najnowszą wersję odtwarzacza Flash.

Wybór mapy powiatu:

Mapa google System informacji przestrzennej