Życie coraz droższe
W tym roku czekają nas podwyżki. Zdrożeć ma prąd, gaz i paliwa płynne, co sprawi, że zapłacimy więcej nie tylko za ogrzewanie, światło i benzynę, ale również za produkty spożywcze.Niedawno Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził taryfy prądu dla gospodarstw domowych. Rachunki klientów Enei wzrosną średnio o 5%, miesięcznie, zapłacą oni więcej o 4-9 złotych plus 23% podatku VAT. Za podwyżkę odpowiedzialny jest wzrost hurtowych cen surowców.
Nadal nie wiadomo, o ile podskoczą ceny gazu, ale raczej będzie to duży, dwucyfrowy wzrost. W tej sprawie ciągle trwają negocjacje Urzędu Regulacji Energetyki z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem. Eksperci twierdzą, że w związku z zapowiadanymi na marzec podwyżkami cen energii i gazu statystyczna polska rodzina będzie musiała na opłaty przeznaczyć nawet 1,3 tys. złotych więcej niż w zeszłym roku. – Słyszałem, że w tym roku cena za butlę może sięgnąć nawet 70 złotych. Obecnie sprzedajemy je za 58 złotych – mówi Andrzej Hyżonek prowadzący punkt wymiany butli gazowych w Sołecznie. W najtrudniejszej sytuacji znajdą się osoby, które mają gazowe ogrzewanie – właściciele domów jednorodzinnych mogą zapłacić o 450 złotych więcej.
Zdrożeje też olej napędowy, ponieważ zgodnie z unijną dyrektywą wzrasta akcyza. Za litr zapłacimy co najmniej 18 groszy więcej, czyli średnio 5,70 zł. Cały czas rosną ceny benzyny. Litr kosztuje 5,48-5,61 zł. Oczywiście ceny żywności również pójdą w górę, szacuje się, że około 5%. Podwyżka cen chleba to kwestia dni. – Muszę tak zarządzać piekarnią, by zarobić – przekonuje Leszek Wiatrowski, właściciel piekarni Wils 90 ze Szczytnik Czerniejewskich, dostarczającej pieczywo również do Wrześni. – Coraz więcej kosztuje mnie utrzymanie pracowników, na sam fundusz emerytalny wydaję 2 tys. złotych miesięcznie. Droższe są półprodukty – soja, mak, margaryna. Mąka pszenna też ma skoczyć, bo złoty słabnie na rynku walutowym. Żeby wyjść na zero, musiałbym podnieść cenę za bochenek o 8 gr.
Rodziców na pewno zmartwi informacja, że zapłacą więcej za ubrania i buty dla dzieci. Na te artykuły wzrósł podatek VAT z 7 do 23%. – Nie wiem, jak w takiej dadzą sobie radę rodziny w kilkorgiem dzieci – ubolewa pani Jolanta, matka dwóch synów. – Przecież już teraz za bluzkę trzeba dać 20-30 złotych, a za parę spodni 50 zł, nie mówiąc o butach na zimę.
Ewa Konarzewska-Michalak















