Wzięli sprawy w swoje ręce
Gminna Spółka Wodna Kołaczkowo wystąpiła niedawno z wrzesińskiego Związku Spółek Wodnych. Rolnicy nie chcieli biernie czekać na następne podtopienia i straty z nimi związane. Determinacja się opłaciła, prace w Kołaczkowie ruszyły pod koniec lipca. Pierwszy etap zakończy się 15 sierpnia.
Na walnym zebraniu 28 marca został powołany nowy zarząd, uchwalono statut i wysokość składek. – Opłaty wynoszą 20 zł od 1 ha. Mamy dobrą, bo aż 95% ściągalność – zapewnia przewodniczący zarządu spółki Stanisław Spurtacz. – W tym roku podjęliśmy dwie decyzje inwestycyjne dotyczące rowu F4 z Kołaczkowa przez oczyszczalnię Wszembórz do Flisy i rowu K9 z Żydowa przez pola Golpaszu, las kołaczkowski do kanału kołaczkowskiego – dodaje. Do realizacji tych zadań zostały wyłonione firmy z Opalenicy i Niechanowa.
Prace rozpoczęto pod koniec lipca, żeby nie niszczyć plonów. – Spółka ze swoich składek otrzyma około 70 000 złotych. Ponadto wystąpiła o dofinansowanie statutowych działań do poszczególnych samorządów. Gmina w drodze uchwały przyznała nam 12 000 zł, około 15 000 zł otrzymamy z Urzędu Marszałkowskiego i 18 800 z Urzędu Wojewódzkiego – wylicza Spurtacz. Jak informuje przewodniczący, jeszcze w tym roku zostanie wykonana konserwacja następnych rowów z Łagiewek przez Budziłowo, również do Flisy, to około 5 600 metrów, oraz od parku w Zielińcu przez Zieliniec Huby do rurociągu w Bieganowie, czyli około 1 200 metrów. W sumie przewidziano cztery główne inwestycje.
– Spółka wodna ma na swoim terenie 90 km rowów do konserwacji. Postanowiliśmy ambitnie, aby w ciągu pięciu lat je oczyścić, by były pełnosprawnymi rowami melioracyjnymi, przygotowanymi do odbioru wody – kontynuuje Spurtacz.
O tym, że w ostatnich latach nie robiono nic, świadczy ogromne zakrzaczenie, zadrzewienie, niedrożność przepustów, podtopienie zbieraczy i wylotów. Pytany o ocenę działalności spółki po odłączeniu się od związku prezes odpowiada: – O to trzeba by zapytać rolników i zainteresowane podmioty po roku działalności spółki. Oni ocenią naszą skuteczność. Jednak najważniejsze, aby ludzie zrozumieli potrzebę modernizacji rowów. Większość podmiotów nie martwi się, co dzieje się z wodą opadową podczas ulew czy nawałnic. Wszyscy betonują podwórka, nie myślą, co dalej. Prawo wodne powinno nakazywać tym osobom uiszczanie stosownych opłat.
Konserwacja urządzeń melioracyjnych jest niezbędna, aby nie doszło do zatopienia dróg, posesji i innych urządzeń użyteczności publicznej. Spółka wodna Kołaczkowo odłączyła się od powiatowego związku, bo mało aktywnie wykonywał swoje podstawowe zadanie, czyli konserwację urządzeń melioracyjnych. Działał wybiórczo, interwencyjnie, a nie kompleksowo. – Przez szereg lat doszło do ogromnych zaniedbań. Świadczy o tym chociażby zamulenie rowu K9, które wynosi 70 cm, wyloty zbieraczy znajdują się około 50 cm pod dnem rowu. Takich przykładów jest więcej, w związku rolnicy kołaczkowscy nie chcieli czekać na kolejne podtopienia i wystąpili do starosty o podjęcie zadań inwestycyjnych na kanale kołaczkowskim. W tym roku ma on być modernizowany ze środków budżetu państwa. My udrożnimy wszystkie dopływy do kanałów – zapewnia Spurtacz.
– Do Związku Spółek Wodnych zarządzanego przez Jana Mikiciuka należą spółki z Gutowa Małego, Miłosławia, Targowej Górki i Gałęzawic-Sokolnik-Szamarzewa. Ze związku wystąpiły spółki z Pyzdr i Kołaczkowa. Nowe, które zawiązały się poza związkiem, to spółki wodne Gorazdowo, Gąsiorowo i Pyzdry zawarciańskie – mówi Urszula Łabęda, naczelnik Wydziału Administracji Architektoniczno-Budowlanej, Środowiska i Rolnictwa Starostwa Powiatowego.
Związek Spółek Wodnych wykonuje plan częściowo, sprawozdania z działalności są chaotyczne, stąd problemy rolników. Nie wszyscy mają świadomość potrzeby modernizacji rowów melioracyjnych, dlatego spółki odłączają się od związku i działają na własny rachunek W przypadku spółki Kołaczkowo efekty już są widoczne.
Sylwia Grzelińska















