Aktualności

2017-09-10

My też się dobrze bawimy

O początkach działalności zespołu, zmianach na scenie muzycznej i o tym, jak praca lekarza pomaga w karierze, rozmawiamy z liderem Elektrycznych Gitar Kubą Sienkiewiczem.

Jako Elektryczne Gitary istniejecie od 28 lat. Jak to się wszystko zaczęło?

Zaczęło się w roku ’89 – mieliśmy próby w piwnicy Krzysztofa Bienia, lidera zespołu Trawnik o stylistyce ska, który gościł u siebie różne zespoły z warszawskiego Żoliborza, w tym T.Love, Kult, Niepodległość Trójkątów, od czasu do czasu również Orkiestrę Na Zdrowie Jacka Kleyffa. Z repertuaru, który zbierał się już od kilku lat, zaczęliśmy wybierać taki, jaki nadawałby się dla zespołu bigbitowego, elektrycznego, a jednocześnie zajmującego się piosenką nieobojętną i w ogóle piosenką artystyczną. Szukaliśmy nazwy zespołu, padła propozycja Elektryczne Gitary i szybko się przyjęła. Wprawdzie pierwsze publiczne występy były jeszcze pod szyldem Miasto, ale w ’90 roku graliśmy już jako Elektryczne Gitary, a w ’91 roku ukazała się nasza pierwsza kaseta magnetofonowa Wielka Radość, a potem płyta kompaktowa.

Kiedyś mieliśmy kasety, dziś wszystko jest bardziej zdigitalizowane. Jak oprócz zmian technicznych zmieniła się dla was scena muzyczna w stosunku do początków działalności zespołu?

Różnica jest ogromna. Wówczas było bardzo silne zapotrzebowanie na piosenkę autorską w nieco lżejszym opakowaniu muzycznym i my, chcąc nie chcąc, bardzo dobrze wstrzeliliśmy się w ten czas, dzięki czemu zaistnieliśmy i nasze piosenki weszły do kanonu obecnie odtwarzanego repertuaru muzyki pop. W tej chwili sytuacja jest dramatycznie inna, podaż i ilość propozycji na rynku muzycznym jest tak wielka, że jest trudno zaistnieć z nowym produktem, i to zarówno dla debiutantów, jak i dla rozpoznawalnych wykonawców. Wprowadzenie czegoś nowego na rynek jest efektem bardzo różnych okoliczności. Gdybyśmy debiutowali teraz, to ja nie wiem (śmiech). Musielibyśmy po prostu być kimś innym.

Ale jeśli chodzi o ten aspekt tworzenia nowych piosenek, to też musi być dla was trochę problematyczne, bo publika pewnie domaga się klasyków, prawda?

Tak, my bazujemy na koncertach przede wszystkim na piosenkach, które były w promocji, szczególnie w latach 90-tych, natomiast repertuar, który powstał później, po roku 2000 jest trudny do szerszej promocji i posługujemy się nim w wyjątkowych sytuacjach. Sięgamy po niego na przykład, gdy mamy wykonać jakiś recital tematyczny. W 2010 roku na płycie ukazał się program Historia, a w zeszłym roku Czasowniki – oba składające się z piosenek o tematyce historycznej pisanych na zamówienie. Wiadomo też powszechnie, że częściowo specjalizujemy się w piosenkach pisanych do filmu. Jeden z utworów naszego dzisiejszego programu to chociażby Doktor Dyzma, napisany do filmu Jacka Bromskiego Kariera Nikosia Dyzmy. Oprócz tego obstawiamy imprezy rozrywkowe, a mamy co grać, mamy repertuar dobrze rozpoznawalny i na tym bazujemy.

Padło słowo „specjalizacja”, więc nie mogę uniknąć pytania o pana wykształcenie i pracę lekarza. Czy są takie cechy bycia lekarzem, które pomagają w karierze muzycznej, albo odwrotnie?

Oczywiście to, że w praktyce lekarskiej jest seryjny kontakt z ludźmi. Nie przepuszczam okazji, żeby, widząc odpowiedni PESEL, zapytać o różne sprawy związane z czasami minionymi i to jest o tyle pożyteczne, że po pierwsze pacjent może się wygadać, a po drugie ja zyskuję różne cenne opowieści. Pracując w poradni konsultacyjnej, mam pacjentów z całej Polski, więc podpytuję o ich losy. To się później przydaje w piosenkach.

Jak się gra na takich wydarzeniach jak dożynki?

To są rozrywkowe koncerty po to, żeby się wszyscy wyluzowali i usłyszeli coś znanego, co może z dawnych lat rozpoznają. Większość naszych utworów ma charakter taneczny, więc można się do nich poruszać. Na pewno zawsze znajdzie się coś dla wszystkich pokoleń. Kiedy widownia jest kameralna i siedzi blisko, inaczej się odczuwa jej obecność, co wymusza inny kontakt z widownią. Imprezy masowe, rozrywkowe z dużą ilością widowni rządzą się nieco innymi prawami. Tam po prostu trzeba dostarczyć rozrywki i pokazać całej widowni, że my też się dobrze bawimy.

Rozmawiała Klara Skrzypczyk

 

Biuletyn Informacji Publicznej

jak załatwić sprawę w urzędzie

Mapa powiatu

Przegląd Powiatowy - Biuletyn Informacyjny Powiatu Wrzesińskiego

Szlak Piastowski

Kronika filmowa Powiatu Wrzesińskiego

Bezpłatny System Informacji Sisms.pl

Atrakcyjne nieruchomości na sprzedaż

Powiat Wrzesiński - zobacz naszą prezentację

Ostrzeżenia, Komunikaty, Informacje

Oferty pracy on-line

Aby obejrzeć mapę powiatu, prosimy o zainstalowanie programu Adobe Flash Player. Pobierz najnowszą wersję odtwarzacza Flash.

Wybór mapy powiatu:

Mapa google System informacji przestrzennej