Kto wyczyści rowy?
31 sierpnia w Urzędzie Gminy w Kołaczkowie komisja rolnictwa szukała z przedstawicielami powiatu i rolnikami sposobów na wybrnięcie z katastrofalnej sytuacji. Po ostatnich ulewach na polach stoi woda i nie zamierza spłynąć. Uczestnikom zebrania chwilami puszczały nerwy i trudno się dziwić. Wcześniej, 27 sierpnia, na ten sam temat, choć nie tak ostro, dyskutowano w Osowie. Tam też woda zalała uprawy.
Pośrodku tego rozlewiska kryje się rów mielioracyjny
Były wzajemne oskarżenia, tropienie właścicieli nielegalnych przepustów na polach, zrzucanie odpowiedzialności na samorządy, na Wielkopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, ale głównym oskarżonym okazał się Związek Spółek Wodnych, który odpowiada za porządek w lokalnych rowach i na który rolnicy płacą składki.
Czyszczenie cieków podstawowych, czyli kanałów, jakich jest w powiecie kilka – Pałczyński, Biechowski, Kołaczkowski, Flisa – należy do państwa, konkretnie odpowiada za to Urząd Wojewódzki. Opiekę nad tymi kanałami województwo scedowało na Urząd Marszałkowski, ten z kolei powierzył wykonanie zadania Wielkopolskiemu Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych – na naszym terenie działa jego inspektorat. Teraz okazuje się, że w wyniku co najmniej dwudziestoletnich zaniedbań kanały są niedrożne i nie odbierają wody z rowów. Rowy, czyli ścieki szczegółowe, powinien czyścić związek spółek wodnych utrzymywany z rolniczych składek. Województwo tłumaczy, że nie ma pieniędzy. Spółki wodne też. Tymczasem wody z pól nie ubywa.
Kanał w gminie Kołaczkowo w trakcie czyszczenia…
Na zebraniu pojawiła się konkretna propozycja rozwiązania problemu. Starosta Dionizy Jaśniewicz powiedział jasno: – Gdybym był rolnikiem, nie płaciłbym na spółki wodne ani złotówki. Znacznej części kanałów i cieków podstawowych po prostu nie ma, widać je tylko na mapie – a tymi arteriami woda ma spływać z pól. Dlaczego ich nie ma? Bo system zarządzania ciekami podstawowymi i szczegółowymi jest niewydolny. Starosta przekonywał, że najlepsze są rozwiązania najprostsze: – Teraz powiat finansuje gminom oczyszczenie najtrudniejszych odcinków – chociaż nie jest to zadanie powiatu, bo nie on administruje rowami. Kołaczkowo nie zleciło udrażniania spółkom wodnym, a wynajęło prywatną firmę. Przez dwa dni jeden człowiek z koparką oczyścił koło kilometra – mówił Jaśniewicz. – A za przekazane pieniądze będzie jeszcze długo kopał. Łatwo policzyć, ile zdoła zrobić przez sześć miesięcy.
… i po. Dofinansowanie na szybkie udrożnienie cieku przyznał powiat
Według starosty i radnego Jerzego Mazurkiewicza potrzebna jest nowa organizacja gospodarki wodnej. Jaśniewicz zaproponował rolnikom zakładanie własnych spółek, które wynajmowałyby sprzęt i ludzi na bieżąco dbających o rowy. – Samoorganizacja zamiast przerzucania się odpowiedzialnością. Składamy pieniądze, wynajmujemy sprzęt, wytyczamy trasę wzdłuż najbardziej newralgicznych punktów i ruszamy. Nie oglądając się na nikogo. Moim zdaniem to najszybsza metoda poprawy gospodarki wodnej na naszym terenie – podsumował starosta, obiecując prawno-organizacyjne opracowanie propozycji. Skąd miałyby pochodzić środki na to rozwiązanie? Ze składek rolników, z dotacji i środków zewnętrznych – to na duże prace. Za utrzymanie konkretnych odcinków i małe bieżące konserwacje odpowiadałby właściciel pola, przy którym leży rów.
Starosta zapowiedział także, że na terenie powiatu ruszą dwie duże inwestycje wodne: kanał Biechowski i zbiornik w Gozdowie.
(ami)















