Aktualności

2010-09-14

Futerkowa alternatywa

6 września w gospodarstwie pomocniczym Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Bierzglinku odbyła się konferencja zorganizowana przez Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych. Gościem spotkania był m.in. dyrektor helsińskiego Domu Aukcyjnego Heikki Varis.

Ekologiczna hodowla
Liczący ponad osiemdziesiąt lat związek zadbał o to, by w programie konferencji znalazły się i wykłady naukowców i wypowiedzi specjalistów związanych z tą branżą. – Naszym celem było przedstawienie rzetelnych informacji, aby pokazać, że hodowla zwierząt futerkowych jest normalną działalnością rolniczą – mówi Hubert Kujawski, dyrektor Biura Zarządu PZHiPZF. Mówcy podkreślali ekologiczną rolę ferm mięsożernych zwierząt futerkowych. – Norka jest naturalnym utylizatorem produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego. Jej hodowla pozytywnie wpływa na to, co nazywamy zrównoważonym rolnictwem – powiedział Józef Szafarek, radny powiatowy. Polska to duży producent żywności, kilka tysięcy ubojni drobiu produkuje rocznie kilkaset tysięcy ton produktów ubocznych pochodzenia zwierzęcego. Podobnie jest w zakładach przetwórstwa rybnego. – Zamiast kosztownej utylizacji – fermy norek czy lisów – przekonywali zgromadzonych organizatorzy. Podkreślano, że to naturalna i ekologiczna forma zagospodarowania odpadów zwierzęcych.  – Ponadto produktem finalnym farmy jest naturalna skóra, która jest przecież biodegradalna – ulega całkowitemu rozkładowi, a więc to produkt w stu procentach ekologiczny – zauważył Kujawski.

Farma zagrożeniem?
Przeciwnicy ferm zazwyczaj skupiają się na trzech aspektach: budzącym wstręt smrodzie, strachu przed nagminnym uciekaniem zwierząt z hodowli i ich złym traktowaniu. – Najczęstsze stereotypy dotyczą dręczenia zwierząt czy nieprzyjemnych woni, jakie z takich hodowli się wydostają. Tymczasem zapachy pozostają na fermie, musi wystąpić bardzo silny wiatr, by przeniosły się poza jej obszar. Ucieczki zwierząt się zdarzają, jednak hodowcom zależy, by do nich nie dochodziło. Podstawowym bodźcem jest ekonomia, każda norka ma swoją wartość, więc w interesie właściciela jest, by zwierzęta pozostawały na farmie. Jeśli stworzenia się wydostaną, zazwyczaj szybko giną, ponieważ nie są przystosowane do życia na wolności, tak jak ich dzicy odpowiednicy. W hodowli zatraciły instynkt łowny, a ich okrywa włosowa uległa wydelikaceniu, zatracając nieprzemakalność – mówi dr hab. Małgorzata Sulik, kierownik Katedry Chowu i Hodowli Zwierząt Futerkowych w Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym.
 – Dobre traktowanie zwierząt jest sprawą priorytetową na tego typu fermach. Dzięki wysokiemu standardowi chowu otrzymuje się po prostu produkt dobrej jakości – podkreślał dr Tadeusz Jakubowski, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej, specjalista w zakresie chorób zwierząt futerkowych.

Alternatywa dla wsi
– Hodowla zwierząt futerkowych to szczególnie szansa dla tych rolników, którzy nie dysponują dużym areałem ziemi – uważa radny Szafarek. Warto również wspomnieć o jej opłacalności.

– W tym sezonie sprzedaliśmy prawie 10 mln skór za cenę 442 mln euro. Za jedną skórę norki można uzyskać od 20 do 40 euro. Jest to uzależnione od koloru i jakości – podkreślał Heikki Varis.

– Farma to rentowne przedsięwzięcie, choć oczywiście jak na każdym rynku zbytu zdarza się lepsza i gorsza koniunktura. Trzeba jednak pamiętać, że hodowca nigdy nie dopłaca. Występują spadki cen, jednak patrząc z perspektywie kilku lat farma jest opłacalna – uważa Rajmund Gąsiorek, wiceprezes PZHiPZF.
 – Hodowla norek jest po pierwsze bardzo ekonomiczna, a to, co najbardziej mnie przekonuje, to fakt, że to poważny utylizator zbędnych produktów ubocznych, ponadto jest to branża doskonale zorganizowana i wzbudzająca coraz większe zainteresowanie. Nam, parlamentarzystom, zależy na tym, aby wieś żyła w dobrobycie, w związku z tym myślę, że to właśnie my powinniśmy wychodzić z inicjatywami  propagowania takiej działalności – podsumował senator Piotr Gruszczyński.
Konferencja zainteresowała przedstawicieli władz samorządowych, uczniów, a przede wszystkim rolników. – Cieszę się, że na spotkanie przyszły osoby zainteresowane hodowlą, rolnicy i ludzie z rolnictwem związani, a nie pseudoekolodzy chcący sobie pokrzyczeć. Sukcesem jest też spora frekwencja – podsumowuje Kujawski. Przeciwników hodowli zwierząt futerkowych rzeczywiście na konferencji nie było słychać.

 

Beata Anna Święcicka

 

Czy hodować norki?

Rozmowa z Hubertem Kujawskim, dyrektorem Biura Zarządu Polskiego Związku Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, redaktorem naczelnym czasopisma „Hodowca Zwierząt Futerkowych”, specjalistą z zakresu ochrony środowiska

Czy hodowla zwierząt futerkowych jest opłacalna?

Hodowla zwierząt futerkowych mięsożernych, czyli norek, lisów i jenotów, jest opłacalna, podobnie jak każda inna hodowla zwierząt gospodarskich. Dobra organizacja fermy, dobry materiał genetyczny, rzetelna praca poparta odpowiednią wiedzą na temat chowu tych zwierząt są podstawą sukcesu. Hodowla zwierząt futerkowych w większym stopniu niż w innych gałęziach rolnictwa zależy od trendów na rynkach światowych. W tym przypadku wytężona praca musi iść w parze z określonymi kompetencjami hodowlanymi, ale to prawda, którą rolnicy bardzo dobrze znają. Nowocześnie zorganizowane fermy drobiu, trzody chlewnej czy zwierząt futerkowych są opłacalne, inaczej nikt w warunkach gospodarki rynkowej by nie podejmował takiej działalności.

 

Dlaczego rolnicy niechętnie decydują się na podjęcie tego typu działalności?

Przede wszystkim z powodu niewiedzy na temat hodowli. Rolnicy patrzą na tę gałąź produkcji rolnej z perspektywy chowu na przykład trzody chlewnej czy drobiu i ciągłych trudności ze zbytem oraz różnymi zawirowaniami na rynku. Stąd pomysł cyklu konferencji mających przedstawić wiedzę na temat hodowli mięsożernych zwierząt futerkowych. Niewielu rolników wie, że skóry sprzedawane są w systemie aukcyjnym, a na świecie liczą się w zasadzie cztery domy aukcyjne, z którymi współpracują również polscy farmerzy. Nie ma w tym łańcuchu rzeszy pośredników – skóry bezpośrednio trafiają na aukcje. To z kolei powoduje zmniejszenie kosztów pośrednich, dając hodowcy większą stabilność, czyli coś niezwykle cennego w dzisiejszych czasach. Nie możemy oczywiście zapominać, że całościowy wynik jest uzależniony od ogólnej sytuacji finansowych rynków na świecie, jednak bezpośrednie kontakty na linii hodowca – dom aukcyjny są bezcenne. Wracając jednak do pytania, to szczerze powiedziawszy, nie znam przypadku, żeby farmer, który rozpoczął hodowlę zwierząt futerkowych, po kilku latach z niej zrezygnował.

 

Często mieszkańcy miejscowości, w których planowane jest założenie ferm norek i lisów, obawiają się fetoru, czy słusznie?

Nowoczesny system chowu zwierząt futerkowych minimalizuje zjawisko negatywnych odorów. Każda produkcja zwierzęca jest związana z emisją określonych zapachów, jednak nie w stopniu, który można nazwać „fetorem”. Wielu hodowców mieszka bezpośrednio na terenie fermy lub w jej bliskości. Hodowla norek i lisów to taka sama działalność rolnicza jak chów drobiu, trzody chlewnej czy bydła, a zwierzęta futerkowe to również zwierzęta gospodarskie. Myślę, że sprawa zapachów jest w naszym kraju demonizowana. Mieszkańcy miejscowości, w których planowane jest założenie nowoczesnej fermy norek czy lisów, nie powinni się obawiać uciążliwości z tego tytułu.

 

(red.)

Biuletyn Informacji Publicznej

jak załatwić sprawę w urzędzie

Mapa powiatu

Przegląd Powiatowy - Biuletyn Informacyjny Powiatu Wrzesińskiego

Powiatowy Rzecznik Konsumentów

Dziennik budowy szpitala

Powiat Wrzesiński - zobacz naszą prezentację

Ostrzeżenia, Komunikaty, Informacje

Oferty pracy on-line

Aby obejrzeć mapę powiatu, prosimy o zainstalowanie programu Adobe Flash Player. Pobierz najnowszą wersję odtwarzacza Flash.

Wybór mapy powiatu:

Mapa google System informacji przestrzennej